via Podgora

DSC_8595triumfalne pesto  i Primitivo na balkonie po ostatnich dwóch egzaminach

Zdałam wszystkie włoskie egzaminy. Rekordowa długość sesji – 2 miesiące. Włosi tak bardzo nie biorą pod uwagę tego, że można by się było czasem z czymś pospieszyć, że do jednego egzaminu przygotowują się jeden miesiąc. Ja obwieszczając dwa tygodnie temu, że zamierzam podejść do dwóch egzaminów dzień po dniu, wywoływałam reakcje bliskie omdlenia. Dlaczego? Tu wszyscy czytają wszystkie pozycje sylabusa, a nie ledwo sam sylabus.

DSC_8428

Ale jak to i w ogóle co? skoro pół godziny pociągiem stąd jest coś takiego? Ostatni raz na tej plaży kąpałam się 4 listopada. 15 lutego weszłam do wody aż po kostki. Temperatura Bałtyku w lipcu.

DSC_8432

W międzyczasie zastanawiania się, czy zacząć się znowu uczyć, przyjęłam razem z moją nową współlokatorką Couchsurferkę z Anglii, która jest tu na trzymiesięcznej wymianie studenckiej. Przy okazji przenocowałyśmy też jej kolegę i na drugi dzień pojechaliśmy pociągiem na gapę do Polignano.  Po drodze okazało się, że jednak nie jedziemy na gapę, bo pierwszy raz w mojej karierze Bari-Polignano w pociągu pojawił się konduktor i musieliśmy kupić bilety. Konduktor był miły i wystawił nam zniżkę rodzinną. W drodze powrotnej też jechaliśmy bez biletów, tym razem dlatego, że automaty z biletami nigdy w Polignano nie działają, a tym bardziej coś takiego jak kasa z panią kasjerką. Po pierwszym przystanku podszedł do nas inny konduktor z oklepanym pytaniem, czemu nie mamy biletów.

Ah siamo stati in ritardo, hehe, e non function ticket mashines, eheh, ten tego, może by tak nam pan wystawił bilety ze zniżką.

– Nie, wystawię wam z dodatkową opłatą 5 euro od osoby za jazdę bez biletu.

– Ale ale ale jak to, tamten konduktor nam wystawił ze zniżką.

– Nie ma żadnych zniżek.

W końcu poszliśmy na kompromis i zapłaciliśmy normalną cenę.

Dzień wcześniej po drodze do pizzerii z dość dużą supermiędzynarodową grupą znajomych mojej surferki Kathlyn z jej wymiany (Japonia, Egipt, Wietnam, Watykan, Portugalia) zgubiłam ją po drodze (Kathlyn, nie grupę), którą znaleźliśmy w jakiejś kuchni. W historycznej części miasta do mieszkania wchodzi się bezpośrednio z ulicy, drzwi i okna są często otwarte, tak aby gospodyni miała pod kontrolą zarówno życie społeczne okolicy, jak i suszący się wyrabiany ręcznie makaron. Pani w środku chętnie opowiedziała naszej grupce, w której dwie osoby rozumiały włoski, na czym polega wyrabianie pasty orecchiette i czym różnią się techniki jej wyrabiania stosowane w Bari i reszcie Włoch.

DSC_8312

DSC_8315

Stanowisko pracy, przy którym zapewne sporą część większość życia. Otacza ją imponująca liczba bibelotów, telewizor i mąka. Na prawdę nie wiem jak ona to robi, ale za pomocą palców i noża robi ten makaron tak, że nie dość, że ma kształt muszelkowo-uszkowy (orecchiette w tłumaczeniu na polski znaczy uszka), to jeszcze ma takie wzorki. Dobrze mieć w życiu pasję, niezależnie czy tańczysz flamenco, wykładasz fizykę, czy robisz makaron.

DSC_8317

DSC_8322

Sama spróbowałam i nie wyszło ani techniką alla Bari vecchia ani ogólnowłoską.

DSC_8349

DSC_8353

Po wizycie w lokalnej wyrobni makaronu trafiliśmy do jednej z moich dwóch ulubionych pizzerii w Bari. Międzynarodowy klimat w swojej najlepszej postaci, rozmowy o medytacji, winie, narkotykach i portmonetkach. 

DSC_8420

W międzyczasie zastanawiania się, czy otworzyć w końcu jakąś książkę, czy nie, zdążyłam się przeprowadzić, dużo gotować i jeść. W skład mojego nowego pokoju wchodzi cudowny balkon na czwartym piętrze, z widokiem na niebo i wystarczającą przestrzenią do zaaranżowania stołu na skrzynce od piwa. Powyżej śniadanie z surferami.

DSC_8533Pod balkonem mamy psa, który teoretycznie i praktycznie  należy do naszych sąsiadów, ale traktujemy go jak własnego. Jest to wygodny układ, ponieważ nie musimy go wyprowadzać, ani po nim sprzątać, ani nawet karmić, wystarczy od czasu do czasu do niego zagadać.

DSC_8488kawałek mojego pokoju

DSC_8487Spaghetti z krewetkami  i małżami. Bardzo miłe wspomnienia.

DSC_8504Codzienny rytuał koktajlu z sycylijskich pomarańczy, jabłek, bananów i mleka. Z cynamonem i w słońcu na balkonie.

DSC_8542DSC_8770DSC_8693

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s