La Domenica Bertissima

DSC_9021

Po ogarnięciu z grubsza egzaminów i dwumiesięcznej sesji ucięłam sobie dłuższy karnawałowy weekend. Przez trzy dni biegałam w peruce, przebraniu za laskę z lat ’90 albo w głupiej czapce, która została wzięta za zakładnika. Weekend jutro płynnie przejdzie w wyjazd do Toskanii, którego przebieg wciąż jest raczej naszkicowany, niż zaplanowany. Na razie mamy ustawione dwa couche w Lucce i Florencji, między tymi noclegami jeszcze coś trzeba będzie doszukać.  

DSC_9037

Wracając do minionego weekendu, w końcu z Emilą wychyliłyśmy głowy poza naszą najbliższą okolicę ograniczoną do rynku, winoteki i pobliskiego parku. Okazało się nawet, że mamy jakichś znajomych. Po dwóch intensywnych dobach spędziłyśmy niedzielę w towarzystwie naszych współlokatorów. Berto obudził nas o 13 troskliwym pytaniem, czy nie jesteśmy przypadkiem głodne, bo oni owszem.  15 minut później w niedzielnym outficie (Emila w odświętnej bluzce i spodniach od piżamy, bo przecież jak się siedzi przy stole, to widać tylko górę) i z podpuchniętymi oczami zasiadłyśmy do przecudownego obiadu.

DSC_9042

Primo piatto spaghetti z uroczymi frutti di mare, które wzniosły nas na wyżyny szczęścia. Później powyższa ryba zapiekana w łuskach, w grubo mielonej soli. Nie była przesolona, bo sól nie przedostaje się przez łuski. Latałyśmy ze szczęścia. A potem pojawił się deser i już prawie nic w życiu więcej się nie liczyło.

Po obowiązkowej sieście wsiedliśmy to odrzutowca Berto i pół godziny później znaleźliśmy się w Massafrze. Po drodze Bero zatrzymał w pewnym momencie samochód, wysiadł, wymienił siatkę pustych plastikowych butelek na ogromny kosz pomarańczy i spokojnie wrócił za kierownicę. Po kilku miesiącach w Barii takie rzeczy przestają mnie dziwić.

DSC_9054

Mimo że większość Włochów nie ma zielonego pojęcia jak się bawić jak się bawi jak się bawi AGH  (wychodzą na rynek i stoją, czasem zaszaleją  i napiją się kawy), to z okazji karnawału dają z siebie wszystko. Coś jak Juwenalia obejmujące wszystkie pokolenia. Na ulicach szaleją pięciolatki w objęciach babci i dziadka przebranych za Zorro i Kopciuszka, obok przejeżdża koleś na rolkach a za nim spokojnie maszerują meduzy.

DSC_9190

DSC_9196

DSC_9199to jest meduza

DSC_9209

DSC_9160

DSC_9222

DSC_9232

DSC_9242

DSC_9257

DSC_9185

DSC_9168

Za trzy godziny mamy samolot!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s